Motywacja do ćwiczeń

motywacja do ćwiczeń

Zapewne czytasz ten post w poszukiwaniu swojej własnej motywacji – bardzo dobrze się składa, ponieważ niesamowicie ciężko jest ćwiczyć bez zapału i radości! Dodatkowo osiągamy znacznie lepsze rezultaty gdy posiadamy motywację, która nas napędza.

Poniżej podaje przykłady złej motywacji, która tylko sprawia, że mimo ćwiczeń, liczenia kalorii i ograniczania złego pożywienia, kobieta czuje się gorzej i niekiedy tyje

  • Miałaś przerwę w ćwiczeniach i diecie, byłaś na wakacjach/weselu/w domu/ gdziekolwiek i pozwoliłaś sobie na „kilka dni wolnego” w czasie których objadałaś się (według Ciebie – tylko Ty to osądzasz) lub po prostu jadłaś to co sobie wcześniej zakazałaś.Tego typu motywacja polega na tym, że gdy wracasz do diety, zdrowego odżywiania się czy z powrotem zaczynasz ćwiczyć odczuwasz ogromne wyrzuty sumienia i albo się głodzisz albo przetrenowujesz, a niekiedy obie rzeczy na raz.
  •  Inna osoba powtarza Ci często jak źle wyglądasz, ma na Ciebie psychiczny wpływ i próbuje Cię zmusić do ćwiczeń lub diety. Takimi osobami najczęściej są najbliżsi nam ludzie, którzy widząc jak zmieniliśmy się lub słyszą nasze narzekania na nasz wygląd i wagę postanowili nam „pomóc”.Jest to szeroki zakres motywacji – osobą, która próbuje Ci w ten sposób pomóc może być Twoja matka, siostra, brat czy chłopak, mąż przyjaciel lub przyjaciółka. Dodatkowo, każde z nich może mieć inny powód dla którego chce pomóc Ci schudnąć.

    To może być zwyczajnie szczera pomoc, ale równie dobrze chęć pochwalenia się Tobą (mąż, chłopak, matka) czy nawet zazdrość lub złośliwość będąca tylko pozornie chęcią pomocy – a w rzeczywistości częstym pokazywaniem Ci Twoich niedoskonałości by dzięki temu poczuć się samemu lepiej (tzw. dowartościowywanie się innymi)- tak robią złośliwe i zawistne koleżanki, ale życzę Ci byś nie miała do czynienia z takimi osobami.

    Taka motywacja może i niekiedy pomogła komuś – ale bardzo często wpędza nas w jeszcze większe kompleksy, a wręcz sprawia, że zaczynamy unikać osoby, która próbuje nam „pomóc”.
  •  Codziennie patrzysz na siebie do lustra i oglądasz już znienawidzone części ciała, które uważasz za grube/brzydkie. Naciągasz skórę, napinasz brzuch lub wciągasz i sprawdzasz jak byś wyglądała. Nie lubisz tego robić ale robisz, najchętniej byś wyrzuciła wszystkie lustra z domu. Siedząc często łapiesz się za fałdki na brzuchu by po chwili wyrzucić z pamięci obraz siebie , na chwile wciągasz brzuch i przyjmujesz elegancką postawę po czym wracasz do tej zgarbionej, z rozluźnionym brzuchem. Lubisz przyglądać się swoim niedoskonałością – rozstępom czy pomarańczowej skórce
  • Odczuwasz coraz większe obrzydzenie do siebie. Ta motywacja jest wręcz antymotywacją – zaczynasz coraz bardziej nie lubić siebie więc gdy ćwiczysz robisz to z przymusu, głodzisz się aby potem najeść się gdy w końcu masz dość. Koszmarem stają się dla Ciebie zakupy, w każdym lustrze w przymierzalni masz ochotę się rozpłakać i każde ubranie, które przymierzasz jest niedopasowane. Obiecujesz sobie zakupy gdy schudniesz więc chodzisz w starych ciuchach lub kupujesz coś co Ci się nie podoba byleby tylko było – do czasu gdy schudniesz. Schudnięcie niekiedy staje się Twoją obsesją.
  • Czeka Cię jakieś wydarzenie do którego musisz schudnąć jak wakacje/ ślub/ wesele/ studniówka/ czy nawet randka, to sprawia, że z początku powoli zabierasz się za dietę i ćwiczenia, jednak gdy czas zaczyna przyśpieszać zaczynasz panikować i coraz to bardziej przesadzać z ćwiczeniami i dietą.
    To nie jest dobry powód by dbać o siebie – zwłaszcza, że gdy będzie już po – często wracamy do wcześniejszego trybu życia.
  • Wyśmiewają się z Ciebie, żartują lub z powodu nadwagi zaczęłaś unikać ludzi – i teraz masz w głowie tylko jedną myśl „ja im udowodnię, ze potrafię”. taka sytuacja najczęściej następuje w młodym wieku, w szkole lub zaraz po niej. Niekiedy jednak spotyka osoby dorosłe, które pracują w gronie złośliwych ludzi lub same po przytyciu odcinają się od innych i wierzą (co nie koniecznie jest prawdą), że tamci się z nich naśmiewają.

Takich przykładów jest z pewnością więcej – ważne jest by nie dopuścić byśmy po pierwsze odchudzały się dla kogoś a po drugie znienawidziły swoje ciało. Gdy robimy to dla kogoś lub nienawidzimy siebie bardzo ciężko jest nam osiągnąć swój cel, żyć zdrowo i być zadowoloną z siebie.

Prawdziwa motywacja powinna wynikać z naszego pragnienia byśmy były zdrowe – gdyż nadwaga czy inne niedoskonałości po pewnym czasie zawsze powodują problemy zdrowotne – czasem są nawet wynikiem jakiejś choroby. Dlatego przemyśl swoje motywacje i zastanów się, czy nie najważniejszym jest byś była w pełni zdrowa, miała dużo energii i kochała siebie?

A co musi się stać byś to osiągnęła?

Możesz wypisać sobie na kartce rzeczy, które muszą się wydarzyć byś była zdrowa (zdrowe ciało), była pełna energii, kochała siebie. To ostatnie jest najważniejsze, od tego zależy prawie wszystko – jeżeli twoja lista będzie bardzo długa i obszerna to stwórz jeszcze jedną:

Co przeszkadza Ci w tym byś kochała siebie już teraz – właśnie w tym momencie?

To mogą być nawet takie rzeczy jak brzydkie poniszczone włosy – które sprawiają, że nie lubisz siebie, nie podobasz się sobie a więc nie kochasz siebie taką jaką jesteś.

A teraz dochodzę do końca moich dzisiejszych przemyśleń, odkryłam jedną ważna rzecz, która w zasadzie odmieniła moje życie:)

Dlaczego tak bardzo zależy mi na tym, by każdy najpierw pokochał siebie a następnie zajął się dietami i swoim wyglądem?

piękny brzuch

Z prostego powodu, w momencie gdy pokochałam siebie taką jaką jestem, z dodatkowymi kilogramami, z łamliwymi i suchymi włosami, popsutymi zębami, ba … żółtymi zębami (wynik długoletniego palenia papierosów), większym brzuszkiem i tak dalej (każda z was chyba mnie rozumie, potrafiłabym wymieniać to bez końca) a więc w momencie gdy przestałam mieć wymagania – że muszę być tak i taka by się sobie podobać, zmieniło się trochę postrzeganie przeze mnie pewnych rzeczy.

Dalej chciałam mieć piękną sylwetkę, białe zęby, długie lśniące włosy – ale tym razem brak tego nie powodował mojego smutku czy zazdrości do pięknych kobiet, ani żadnego żalu do siebie. Tym razem po prostu widziałam te cechy jako efekt dbania o siebie z miłości do siebie.

Rzuciłam palenie – postanowiłam, że jeśli mam dać sobie prezent na moje urodziny to powinien być to prezent dla mojej duszy ale przede wszystkim ciała. I wtedy nie potrafiłam nawet odpowiedzieć sobie na pytanie : dlaczego palę? Do tej pory odpowiadałam : bo lubię.
Ale jak można lubić coś co tak bardzo mi szkodzi, po prostu przestałam kojarzyć to z przyjemnością a zaczęłam z bólem dla mojego ciała.

Kochając siebie, zaczęłam odżywiać się zdrowo, poszukiwać smacznych i zdrowych przepisów, edukować się odnośnie diety oraz czytać o skutkach jakie wynikają ze złego odżywiania. Nie robiłam już tego by osiągnąć szczupły brzuch i dzięki temu nie odczuwałam tego dziwnego uczucia zniecierpliwienia by mieć idealny brzuch już teraz – a z przyjemnością rozpoczęłam nowy etap mojego życia z wiedzą o tym jak jeść, co jeść, ile jeść i kiedy jeść.

motywacjaNastępnym punktem był sport – wcześniej robiłam bezmyślnie dużo brzuszków, a efektów jak nie było tak nie było – nawet próbowałam słyną 6 weidera. Teraz kupiłam karnet na zajęcia fitness – bo lubię!
Lubię ćwiczyć razem z innymi, lubię się zmęczyć przy dobrej muzyce, lubię uczyć się małych układów tanecznych i lubię robić ćwiczenia siłowe jak brzuszki czy pompki gdy ktoś liczy i ciągle zmienia ćwiczenia – w domu próbowałam nie raz, fakt – robiłam to zanim zaczęłam kochać siebie i dbać o sobie, próbowałam w tedy tylko osiągnąć swój wymarzony brzuch.

Prawdopodobnie będę próbowała ćwiczyć w domu – jedynie co zaczęłam robić co robiłam już wcześniej to bieganie.
I odkryłam, że robiłam to źle. Teraz wiem kiedy lubię biegać, gdzie lubię biegać i w jakim tempie. Wcześniej biegłam po prostu źle – byle szybko i dużo i wracałam zmęczona, poirytowana, spocona. Do tego źle się ubierałam.
Teraz robię to dla przyjemności zdając sobie sprawę, że ma to pozytywny wpływ na moje płuca i ciało. W trakcie biegania jestem skupiona przede wszystkim na oddechu. Do tego mam w planach zapisać się na tańce, ale najpierw wykorzystam karnet na fitness.

Moje ciało zaczyna się dostosowywać do tego trybu życia, zaczęłam także obserwować siebie co lubię a co nie  – wystarczy, że po niektórych produktach notorycznie mam zgagę i wiem, że nie są dla mnie. Zmieniły mi się nawet smaki :) polubiłam ciemny ryż i inne produkty, których wcześniej nie mogłam przełknąć (nie jestem pewna jednak co miało na to wpływ – obstawiam, że rzucenie palenia). Mam więcej energii i coraz lepszą kondycję – co jakiś czas zwiększam sobie dystans biegu, by mięśnie nie przyzwyczaiły się do stałej dawki ćwiczeń.

Życzę wam byście pokochały siebie takie jesteście i dbały o siebie z miłością, a wtedy wasze ciało wam się odwdzięczy, będziecie mądrze dobierać ćwiczenia i diety, a także będziecie lepiej sypiać, mieć ochotę na próbowanie nowych rzeczy jak nauka jazdy na rolkach, czy spływ kajakiem  – gdy zwiększają się nasze możliwości siłowe, pewne rzeczy przestają być dla nas niemożliwe. Mnie bardzo korcić zaczęło pojechać w góry i wejść na wysoką górę, czuć zapach przyrody i oglądać widok ze szczytu, wcześniej nie lubiłam chodzić po górach, męczyłam się i wręcz wbiegałam pod górkę byleby tylko już na niej być i mieć to z głowy.
Szukajcie motywacji i kochajcie siebie takie jakie jesteście, dbajcie o siebie a ciało wam się odwdzięczy!

1 Comment

  • Odpowiedz Lipiec 28, 2013

    zmotywowana :)))))

    Wspaniały artykuł, coś niesamowitego, wiele w tym widzę siebie, że tak właśnie robiłam.. karnet na fitness-to jest to!!:)))) dzięki za ten artykuł!!! :) )))